Znowu czuję się jak świnia. Jakbym ważyła 100 kilogramów. Jakby masa tłuszczu wylewała się z mojego brzucha, nóg. Czuję się w sumie jak śmieć. Moja rzeczywistość radykalnie się zmieniła od czasu gdy moja matka powiedziała schudnij, od czasu gdy moja babka nakrzyczała na mnie, że nie mogę ważyć ponad 50 kilogramów, od czasu kiedy mam tumblra i oglądam tysiące zdjęć perfekcyjnych dziewczyn o perfekcyjnych długich i chudych nogach, perfekcyjnie płaskim brzuchu, perfekcyjnych włosach, cerze, rysach twarzy.
I wiem, że świat wykreowanego przez internet ogólnie przyjętego kanonu piękna głęboko zapadł w moją psychikę. Pomimo nawet, że kanon ten nie jest wcale odzwierciedleniem rzeczywistość i powiedzmy potrzeb płci przeciwnej. Jednak co z tego? Przyjmuję ten fakt do wiadomości, ale wmawiam sobie, że MOGĘ być idealna, tylko jestem idiotką i nieudacznikiem.
Tak naprawdę? To raczej nie możliwe. Zadanie nie do wykonania, cel nieosiągalny. I nie zależy mi na opinii innych osób na temat mojego wyglądu. Niech mówią, że jestem gruba, niech mówią, że jestem za chuda, albo ładna albo brzydka. Wszystko mi jedno. Jedyne czego potrzebuję to samoakceptacji i świadomości, że kiedy stanę przed lustrem nie będę czuła swego rodzaju obrzydzenia.
Lżej na sercu.
Nie chcę, żeby ktoś musiał słuchać moich gorzkich żali.
wtorek, 27 listopada 2012
czwartek, 22 listopada 2012
Mój kręgosłup jak się okazało jest nie do naprawienia. A ja nie przestrzegam diety. Boję się wyglądać jak wcześniej. Jak świnia. Jeszcze 3 kilogramy mniej. Potrzebuję ich.
Muszę nabrać pewności siebie. Jutro wyjdę i będę się bawić dobrze, jak gdyby nigdy nic. O ile moje gardło mi na to pozwoli.
Muszę nabrać pewności siebie. Jutro wyjdę i będę się bawić dobrze, jak gdyby nigdy nic. O ile moje gardło mi na to pozwoli.
Do celu!
niedziela, 18 listopada 2012
Nienawidzę takich dni jak dziś. Nienawidzę niedziel generalnie. Są takie hm? Rozlazłe, to odpowiednie słowo. Próbuję się uczyć ale jest milion innych spraw takich jak internet. Historia sztuki prawie nieruszona, Mistrz i Małgorzata- stoję na 70 stronie + kartkówka, na którą się nie naumiałam. Pięknie.
Dużo dziś żarłam. Mam wyrzuty sumienia.
Dużo dziś żarłam. Mam wyrzuty sumienia.
sobota, 17 listopada 2012
17 listopada
Dzień zaczęłam od fryzjera. Włosy muszą chociaż udawać zdrowy wygląd.
Śniadanie:
Jajecznica z szynką - 200kcal
Drugie śniadanie:
Kanapka z pasztetem żurawinowym. 85kcal +60kcal= 145kcal
Obiad:
Zupa z cukinii i pora: 120kcal
Gruszki smażone na oliwie z orzechami: 60 kcal
+ milion ciasteczek korzennych, które tak kocham: 7385649547347 kcal.
Podsumowując nie było dziś źle. Zaczynam naturalnie dbać o skórę i włosy.
+ muszę zrobić generalne porządki w moich kosmetykach.
Today's thinspiration:
Śniadanie:
Jajecznica z szynką - 200kcal
Drugie śniadanie:
Kanapka z pasztetem żurawinowym. 85kcal +60kcal= 145kcal
Obiad:
Zupa z cukinii i pora: 120kcal
Gruszki smażone na oliwie z orzechami: 60 kcal
+ milion ciasteczek korzennych, które tak kocham: 7385649547347 kcal.
Podsumowując nie było dziś źle. Zaczynam naturalnie dbać o skórę i włosy.
+ muszę zrobić generalne porządki w moich kosmetykach.
Today's thinspiration:
see ya/ nobody's reading
piątek, 16 listopada 2012
Przywitać się należy.
Cześć.
Mam na imię Natalia, lat 16.
Blog założony z potrzeby, albo już chorobliwego pragnienia bycia chudym. Brak akceptacji wobec swojego ciała dotyka wiele nastolatek. Mnie również. Po co godzić się z faktem grubych, obrzydliwych nóg? Piszę to bo wiem, że muszę i wiem, że potrafię coś z tym zrobić. Skutecznie.
Mam 159cm wzrostu. Ważę 50 kg. Zeszłam z 53. Przez dwa lata utrzymywałam bez problemu stałą wagę 47 kg, ale nagle zaczęłam tyć. Dieta i ćwiczenia to podstawa i wiem to nie od dziś.
Cel 45 kg.
Cel chude nogi.
Cel akceptacja.
Cel pokochanie swojego ciała.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)